Andrzej Tyra - LaVie
Chyra-01z

Andrzej Tyra

TEKST: Hanna Halek
ZDJĘCIA: Kobas Laksa
Stylizacja: Edward Mess

 

Jest przepracowany, wyeksploatowany i zmęczony. Zastanawia się, czyjego twarz może jeszcze zachęcić Do pójścia do kina. Andrzej Chyra, najbrdziej zapracowany Polski aktor, opowiada nam o swoim najnowszym filmie, Znajomości z Kasią Figurą, dźwiękach, których nie znosi, gangu i śpiewaniu kotu.

 

Chciało Ci się tu dziś przyjść?
Nie, nie chciało mi się.

Leżałeś w łóżku i myślałeś: nigdzie nie idę, powiem, że mam zapalenie gardła?
(śmiech) Czasem rzeczywiście mam w sobie taką ochotę… W krytycznych momentach potrafię zresztą powiedzieć, że nie boli mnie gardło. Oczywiście takie sytuacje nie dotyczą zdjęć do filmów, ale jeśli chodzi o wywiady, mam mniej skrupułów.

Dlaczego dziś przyszedłeś?
Bo za godzinę mam tu obok próbę.

Mnie też nie chciało się przyjść. Chciałam sobie pospać.
…Acha (śmiech). Ale to nie ja proszę o wywiad, jeśli już tak ustalamy, komu bardziej zależało (śmiech). Wiesz, ja jestem akurat w tak zwanym okresie promocyjnym Carte Blanche: konferencje prasowe, przynajmniej kilka wywiadów do gazet, telewizja, portale. Cały tydzień. No, ale gram główną rolę i cały ciężar spada na mnie. Przychodzi moment wielkiego znużenia.

 

Pełna wersja artykułu