Hollywoodzki sen - LaVie
Lucyna Malec 1Lucyna Malec 2Lucyna Malec 3

Hollywoodzki sen

TEKST: JANSSON ANTMANN
ZDJĘCIA: MICHAŁ ZAGÓRNY

BO FANTAZJA, FANTAZJA,
BO FANTAZJA JEST OD TEGO,
ABY BAWIĆ SIĘ, ABY BAWIĆ SIĘ,
ABY BAWIĆ SIĘ NA CAŁEGO

DAWNO, DAWNO TEMU BYŁA SOBIE MAŁA DZIEWCZYNKA, KTÓRA MARZYŁA O BYCIU AKTORKĄ. KĄPAŁA SIĘ W SZAMPANIE, BYŁA OBSYPYWANA RÓŻAMI I UBRANA OD STÓP DO GŁÓW W DIAMENTY. POTEM STAŁA SIĘ AKTORKĄ. O PRZEBUDZENIU Z TEGO SNU I ZDERZENIU Z RZECZYWISTOŚCIĄ ROZMAWIAMY Z AKTORKĄ LUCYNĄ MALEC.

 

Dlaczego aktorstwo?
Naprawdę nie wiem. Jeszcze, jak byłam dzieckiem, chciałam być aktorką. Był też krótki okres, kiedy chciałam być artystką cyrkową. Nawet ćwiczyłam chodzenie po krawędzi wanny.

Spadłaś?
Raz lub dwa razy… Nadłamałam jedynkę, ale tylko trochę. Wtedy pomyślałam, że może jednak lepiej zostać fizykiem, ale szybko przyszło zmierzyć się z rzeczywistością i zrozumiałam, jak trudny to zawód. Więc wróciłam do aktorstwa. Tak naprawdę nie mogę nazwać tego marzeniem, bo to po prostu wydawało się dla mnie czymś naturalnym.

Kiedy skończyłaś studia?
W 1989 roku… 26 lat temu! Rok transformacji. Pamiętasz to? Tak, to był trudny rok. Żaden dyrektor teatru nie mógł dać pełnego etatu, bo nie miał pojęcia, czy on sam wciąż tam będzie następnego dnia. W tamtych czasach, wszystko działo się zupełnie przypadkiem. Zaproponowano mi rolę w teatrze Kwadrat i już tam zostałam!

Pełna wersja artykułu