Kim jest ta dziewczyna? - LaVie
Nardi-X

Kim jest ta dziewczyna?

NR: 07

Tekst: Jansson J. Antmann

 

To Lady Wimbledon! Czy myśli się o niej jak o hashtagu czy żywej marce stworzonej przez samą siebie. Sandra Nardi jest sensacją. Co więcej, może być inspiracją dla każdej kobiety. Sama zajęła się zabawką dla chłopców, o której nikt wtedy w Wielkiej Brytanii nie słyszał − SONY PlayStation 2 i w ułamku sekundy sprawiła, że stała się hitem. I to wszystko jeszcze przed porannym cappuccino na chudym mleku. Zaczęła pracować jako brytyjska PR Manager w Sony Entertainment, kierując kampanią gier wideo Gran Turismo na Oxford Street, F1 na torach wyścigowych Brands Hatch/Silverstone i 24 Le Mans we Francji. Po wywołaniu rewolucji w branży gier wideo rzuciła wszystko, poświęcając się rodzinie. Jednak jej charakter osoby z niewyczerpanym źródłem pomysłów, z uzależnieniem od networkingu i obsesją na punkcie social media nie pozwolił jej zbyt długo spoczywać na laurach. Założyła własną agencję PR, Bombshell Consultancy LTD. Rozmawiamy z Sandrą o tym, jak stać się kobietą na szczycie i dopasować ścieżki kariery do życia współczesnej kobiety, a nie odwrotnie.

Jak Lady Wimbledon trafiła do public relations?
Kiedy opuściłam uniwersytet w wieku 21 lat, czułam, że cały świat stoi przede mną otworem. Poszłam prosto do pracy w branży Mergers & Acquisitions (fuzje i przejęcia) w Londynie, ale po miesiącu poczułam, że walę głową w mur nudy i zrezygnowałam. Kiedy przeglądałam gazety, wpadło mi w oko małe ogłoszenie, które poprowadziło mnie poprzez roller coaster życia z jego wzlotami i upadkami, przekraczającymi moje najśmielsze wyobrażenia. Zaproszono mnie na rozmowę. Usiadłam naprzeciwko założyciela firmy CeX. „Czy kiedykolwiek brała pani narkotyki? − padło pierwsze pytanie! Kiedy wymamrotałam ciche „tak”, wiedziałam już, że jest to człowiek, z którym będę musiała się liczyć. Byłam młodą, szczupłą blondynka wśród 200 „zatwardziałych geeków”, on zaś widział tylko wściekłą ambicję w moich oczach, i przyjął mnie. Powiedział, że nie zasługuję na to, by nazywać się jego prywatną asystentką i powierzył mi zbudowanie w miesiąc od podstaw intranetu w firmie, co zrobiłam, paląc marlboro i pijąc stanowczo zbyt wiele fostera.
Twoje imię to niemal synonim PlayStation 2. Dlaczego?
Sześć miesięcy przed wypuszczeniem na rynek Wielkiej Brytanii PlayStation 2 w marcu 2000 roku na moim biurku wylądowały z Japonii pierwsze egzemplarze konsoli. „Jakie masz oczekiwania w związku z tym?”− zagadnęłam mojego szefa i spytałam, czy mogę pokazać je prasie wieczorem w naszym lokalnym barze. Z jego błogosławieństwem tłumek dziennikarzy przelał się przez Charlotte Street. Następny dzień był doniosły. Zaproszono mnie do telewizji, by zademonstrować narodowi możliwości PlayStation 2, a moje słowa i zdjęcia zalały prasę. Byłam podekscytowana: ludzie zaczęli mnie poznawać na ulicy, przemysł gier wideo podbijał rynek prasowy, zaś angielska filia CeX była jedyną firmą, która posiadała PlayStation. Osiągnęliśmy sukces w oszałamiającym tempie i PlayStation 2 okrzyknięto najbardziej pożądaną konsolą w historii. Chwilę potem, przed Gwiazdką, Sony Entertainment Europe weszło do Wielkiej Brytanii, ale zyskało złą prasę. Popyt na konsolę znacznie przewyższył podaż i Sony Entertainment zostało oskarżone, że nie zadbało o to, by angielskie dzieci dostały pod choinkę obiecanego prezentu od Świętego Mikołaja.

 

Pełna wersja artykułu