Za maską - LaVie
Ermak-5X

Za maską

Tekst: Jansson J. Antmann

 

Kiedy w 1986 roku po raz pierwszy wystawiono w londynie Upiora w operze, Dmitry Ermak miał zaledwie trzy lata. Dorastał w małym rosyjskim miasteczku, słuchając piosenek zespołu Backstreet Boys. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że pewnego dnia odegra najważniejszą rolę w branży rozrywkowej. Dzisiaj spotykamy się 30 lat i sześć miliardów dolarów później. Moskwę uwiódł człowiek w masce. Nasze spotkanie z Upiorem ma miejsce na backstage’u Teatru MDM.

 

Kiedy po raz pierwszy pomyślałeś, by zagrać Upiora w operze?
Szczerze mówiąc, dopiero niedawno zdałem sobie sprawę ze znaczenia tej roli i bogatej historii spektaklu. Pojawił się w rosyjskiej świadomości wraz z filmową adaptacją Joela Schumachera, 18 lat po londyńskiej premierze musicalu. Myślę, że po raz pierwszy zetknąłem się z głównym tematem (nuci tytułowy refren) około 2000 roku. W tym czasie byłem jeszcze bardzo młody i nawet nie myślałem na poważnie, by zostać aktorem. Kiedy ogłoszono, że spektakl przyjeżdża do Moskwy, pracowałem już wprawdzie w teatrze muzycznym, ale pomysł, że to ja mógłbym zagrać w tym przedstawieniu, nawet nie przyszedł mi wtedy do głowy. Myślałem, że Upiór powinien być starszy, w wieku około 40 lub 45 lat. Nawet, kiedy doszedłem do wniosku, że jestem w stanie sprostać wymaganiom roli z punktu widzenia psychologicznego i psychofizycznego, wciąż myślałem, że nie jestem wystarczająco wysoki.

A ile masz wzrostu?
180 cm. Idealny wzrost na scenie. Wyższy już nie wygląda dobrze.

Jak to się stało, że wybrano cię do roli Upiora?
Były cztery rundy przesłuchań w Moskwie, pierwsza odbyła się w 2013 roku. Finał był na początku lutego 2014 roku, kiedy grałem Sebastiana w Małej Syrence. Brałem udział w castingu do roli Raoula, który uzupełnia miłosny trójkąt między Christine i Upiorem. Myślałem, że to może być interesujące. Byłem szalony (śmiech). W dniu 7 lutego dostałem SMS informujący mnie, że mam wystąpić w roli Upiora, ale musiałem czekać i siedzieć cicho, bo Andrew Lloyd Webber chciał najpierw zaprosić wybranych w castingu do Londynu, aby usłyszeć nasze wykonanie. Pamiętam, że byłem bardzo zdenerwowany. Po przesłuchaniu nas zatwierdził wszystkich z wyjątkiem roli Christine. W kwietniu ogłoszono kolejne przesłuchanie do tej roli, a także przesłuchania chóru. Byłem na nie zaproszony i miałem stać na scenie, by wybrane aktorki mogły być przymierzane do mnie. W końcu, gdy wszystko zostało zatwierdzone, mogliśmy wreszcie oznajmić, że zostanę Upiorem.

 

Pełna wersja artykułu