Muzyka jak sen - LaVie
debs

Muzyka jak sen

Kompozytor, dyrygent, producent muzyczny. Radzimir Dębski to wszechstronnie utalentowany polski muzyk. Komponuje utwory do filmów, seriali telewizyjnych, spektakli teatralnych i innych projektów. Znany jako „Jimek”. Rozmawiamy z nim o wpływie wysokości budynku Cosmopolitan w Warszawie na wzrost muzycznej wrażliwości i o tym, jak piękna architektura sprawia, że w duszy nam gra.

 

Tekst: Marzena Mróz

 

Jaką muzykę słychać dziś w centrum Warszawy? Jakie to są rytmy?
Hm… Zaczynamy filozoficznie! Super! Po godzinach jestem niespełnionym poetą-bajkopisarzem. Na pewno jest to coś bardzo dynamicznego, coś, co się szybko rozwija. Słychać w tych dźwiękach przeszłość, ale jest w nich też bardzo dużo przyszłości.

Muzykę lepiej odbiera się na wysokości czy z poziomu ziemi?
Ze sztuką w ogóle jest tak, że kiedy się nią otaczamy, czujemy się w nią ubrani, otuleni. Powinna wprowadzać energię, zapach, klimat. Powinna coś z nami zrobić, ponieść, unieść chociaż o centymetr nad ziemię, zabrać nas gdzieś. Oczywiście nie na każdego zadziała tak samo, może na kogoś wcale. Ale kiedy jesteśmy w jakimś wyjątkowym miejscu, jest łatwiej, bo mamy powłączane te wszystkie guziki, wtyczki, receptory. Czujność, czułość, rzewność – a mówiąc tak pięknie filozoficznie – wrażliwość. Być w pięknym miejscu, wysoko i patrzeć na coś wyjątkowego – wtedy naprawdę odbieramy dźwięki inaczej, pełniej. W takiej komfortowej sytuacji muzyka ma przewagę, taki niuch, no i najwyższym powodzeniem czyni duszy zuchwałe awanse…

Bo w duszy musi grać!
No tak, to już zależy od nas. Trochę jak w takim muzyczno-filozoficznym lustrze, każdy zobaczy co innego, ale jeśli to lustro jest takie, jak być powinno, to zamplifikuje to, czego wcześniej w sobie nie widzieliśmy. Spotęguje w nas to, co mamy w sobie, a z czego często nie zdajemy sobie sprawy – zaskakując nas samych.